Znasz to uczucie? Budzisz się rano, a w klatce piersiowej zalega ciężki, znajomy lęk. Nie stało się nic złego. Nikt do ciebie nie zadzwonił z przykrymi wiadomości. A jednak lęk jest – realny, paraliżujący, jakby od zawsze mieszkał w twoim ciele. Co jeśli to prawda? Co jeśli ten lęk naprawdę nie jest twój?
Najnowsze badania epigenetyczne dowodzą, że trauma i lęk mogą być dziedziczone biologicznie – to nie metafora, a fakt naukowy. Ustawienia systemowe Berta Hellingera pozwalają zidentyfikować i rozerwać pęta nieświadomej lojalności wobec przodków, która zmusza nas do powielania ich losów. W artykule wyjaśniamy mechanizm dziedziczenia traumy i lęku, czym są pęta rodowe oraz jak wygląda proces uwalniania się od nich w praktyce.
Przez długie lata w psychologii dominowało przekonanie, że to, co nam doskwiera, bierze się wyłącznie z naszego własnego doświadczenia. Tymczasem współczesna epigenetyka – nauka badająca, w jaki sposób środowisko i przeżycia wpływają na ekspresję genów, dostarcza dowodów na coś, co jeszcze dekadę temu brzmiałoby jak science fiction: twoje ciało może pamiętać traumy, które wydarzyły się, zanim w ogóle przyszedłeś na świat.
Jedno z najbardziej spektakularnych badań opublikowali w 2014 roku Brian Dias i Kerry Ressler w prestiżowym czasopiśmie Nature Neuroscience (1). Naukowcy wywołali u myszy silny lęk przed zapachem kwiatów wiśni, parząc je słabym wstrząsem elektrycznym za każdym razem, gdy pojawiał się ten zapach. Kiedy myszki miały potomstwo – a później wnuki – te także wykazywały silną reakcję lękową na zapach wiśni, mimo że nigdy nie były poddane wstrząsom. Lęk został przekazany biologicznie. Geny się nie zmieniły, ale zmienił się sposób ich odczytywania.
Jeszcze bardziej poruszające są badania Rachel Yehudy i zespołu z Icahn School of Medicine na Mount Sinai (2). Badając dzieci i wnuki osób, które przeżyły Holokaust, odkryli oni charakterystyczne zmiany w metylacji genu FKBP5 – genu odpowiedzialnego za regulację reakcji na stres. Badani, którzy nigdy nie doświadczyli traumy na własnej skórze, mieli biologiczny profil ryzyka PTSD (zespołu stresu pourazowego) i wyższy poziom kortyzolu. Ich ciała zachowywały się tak, jakby przeżyły piekło, choć umysł nie miał o tym pojęcia.
Trzecim filarem dowodów są badania nad tzw. głodem holenderskim (Dutch Hunger Winter) z lat 1944-1945 (3). Pod koniec II wojny światowej w Holandii doszło do katastrofalnego głodu. Kobiety w ciąży rodziły dzieci niedożywione – i choć te dzieci wyrosły na zdrowych dorosłych, ich własne potomstwo miało statystycznie wyższe ryzyko otyłości, chorób serca i zaburzeń metabolicznych. Geny nie uległy zmianie – zmieniły się przełączniki epigenetyczne, uruchomione przez głód, którego wnuki nigdy nie zaznały.
Najkrócej mówiąc: nie musisz pamiętać traumy, by twoje ciało reagowało tak, jakby wciąż trwała. Epigenetyka nie zmienia twojego DNA, ale zmienia to, które geny są aktywne, a które uśpione. Nieświadomie powielasz stany emocjonalne swoich przodków, bo twoje komórki niosą instrukcję: „bój się, to ratowało życie twojej babci". Problem w tym, że lęk, który kiedyś pomagał przetrwać, dziś może cię paraliżować.
Jeśli epigenetyka dostarcza odpowiedzi na pytanie „jak to działa?", to ustawienia systemowe Berta Hellingera odpowiadają na pytanie „dlaczego tak trudno się od tego uwolnić?".
Odpowiedź brzmi: lojalność rodowa.
Bert Hellinger, niemiecki psychoterapeuta, twórca ustawień systemowych, odkrył, że w każdej rodzinie działają nieświadome siły nazwane przez niego „porządkami miłości". Dzieci, nawet gdy dorosną, pozostają lojalne wobec swoich rodziców i przodków. I co gorsza, ta lojalność każe im powtarzać losy tych, którzy odeszli. Nie ze złośliwości, nie ze słabości – z miłości tak silnej, że gotowa jest poświęcić własne szczęście.
Przykład? Kiedy matka straciła brata w tragicznym wypadku, a nigdy nie przepracowała tej straty, córka nieświadomie może zacząć unikać bliskich relacji, „oddając hołd" wujowi, który już nikogo nie ma. Nie rozumie, dlaczego w każdej relacji ucieka. Po prostu czuje lęk.
Aby zrozumieć, jak działają pęta rodowe, trzeba poznać trzy podstawowe zasady, którymi rządzi się system rodzinny:
Oto kilka sygnałów ostrzegawczych:
„Zerwanie pęt" nie oznacza zdrady wobec rodziny – oznacza powiedzenie: „Kocham cię, ale nie muszę umierać za ciebie. Ja idę swoją drogą".
Skoro wiemy już, że lęk można odziedziczyć, a pęta lojalności rodowej mogą kształtować nasze życie bez naszej wiedzy – pojawia się kluczowe pytanie: jak się z nich uwolnić?
Odpowiedzią są ustawienia systemowe – metoda terapeutyczna opracowana przez Berta Hellingera, która pozwala zobaczyć to, co dotąd było niewidoczne. Poniżej przyjrzymy się, jak dokładnie działają ustawienia systemowe w praktyce terapeutycznej.
Hellinger odkrył, że w każdym systemie rodzinnym istnieje coś, co nazwał polem wiedzącym – nieświadomą siecią powiązań, w której zapisane są wszystkie ważne wydarzenia, emocje i losy członków rodziny. Kiedy wchodzisz na to pole, na przykład poprzez reprezentowanie członka twojej rodziny w sesji grupowej. Twoje ciało zaczyna odczuwać to, co czuła dana osoba. To nie magia. To zdolność naszego mózgu do empatii systemowej, która w ustawieniach zostaje wykorzystana terapeutycznie.
Ustawienia systemowe można przeprowadzać na dwa główne sposoby:
Warsztaty grupowe prowadzone przez Ewelinę Sornat w kameralnej formule to doskonałe miejsce, by po raz pierwszy doświadczyć ustawień. Sesje indywidualne na figurkach sprawdzają się z kolei wtedy, gdy potrzebujesz głębokiej, spersonalizowanej pracy nad konkretnym tematem. Ewelina prowadzi obie formy terapii stacjonarnie w Warszawie i we Wrocławiu – więcej informacji znajdziesz na stronie ewelinasornat.com.
Krok po kroku:
Kontrakt i intencja – na początku sesji formułujesz temat: „Chcę zrozumieć, skąd bierze się mój lęk przed bliskością" lub „Skąd mam poczucie, że nie zasługuję na sukces?". To twoja mapa.
Reprezentacja systemu – w sesji indywidualnej Ewelina rozkłada figurki symbolizujące ciebie, twoich rodziców, dziadków i inne ważne osoby w systemie. Od razu wiele pozycji mówi samo za siebie: syn, który stoi tyłem do matki, babcia ustawiona poza polem figur – to nie przypadki.
Odkrycie uwikłania – terapeutka obserwuje układ i zaczyna widzieć powtarzające się wzorce. „Twoja babcia straciła brata w czasie wojny. Twoja matka nigdy nie mówiła o tej stracie. A ty… stoisz w miejscu tego brata. Twoje ciało niesie jego lęk przed śmiercią, choć nigdy go nie poznałaś."
Wypowiedzenie kluczowych zdań – tutaj dzieje się magia. Pod kierunkiem Eweliny wypowiadasz zdania, które przywracają porządek: „Babciu, widzę cię. Widzę twoją stratę. To było twoje. Ja jestem twoją wnuczką. Nie muszę nosić tego, co twoje. Zostawiam to tobie z miłością i szacunkiem."
Nowy porządek – figurki zostają przestawione. Układ, który był dysfunkcyjny, zastępuje układ harmonijny. Ty stoisz w swoim miejscu, z ulgą, z oddechem, który w końcu dociera do dna płuc.
Klienci najczęściej opisują to jako zdjęcie ciężkiego plecaka, o którym nie wiedzieli, że go noszą. Lęk znika, nie dlatego, że został „pokonany", ale dlatego, że przestał być potrzebny. Twoje ciało rozumie w końcu: „To nie mój lęk. Oddaję go tam, gdzie jego miejsce".
Nie. To metoda terapeutyczna z ugruntowaniem w psychologii systemowej, fenomenologii i jak pokazaliśmy na początku artykułu znajdująca wsparcie w najnowszych odkryciach epigenetyki. Nie wymaga żadnych wierzeń ani rytuałów. To proces oparty na obserwacji, empatii i przywracaniu porządku w systemie rodzinnym.
Absolutnie nie. Metoda działa niezależnie od tego, czy w nią wierzysz, czy jesteś sceptyczny. Wiele osób przychodzi z nastawieniem „zobaczę, czy to coś da" i wychodzi z doświadczeniem, którego nie potrafią racjonalnie wyjaśnić, ale które realnie zmienia ich codzienne samopoczucie. Ustawienia działają na poziomie ciała i emocji, nie wymagają zgody intelektu.
Sesja indywidualna na figurkach trwa standardowo 75 minut. Warsztaty grupowe to zazwyczaj kilkugodzinne spotkania, podczas których pracuje kilka osób. Ewelina Sornat prowadzi kameralne grupy, co pozwala na głębokie, bezpieczne doświadczenie dla każdego uczestnika.
Tak. Ustawienia systemowe są bezpieczne pod warunkiem, że prowadzi je wykwalifikowana, doświadczona osoba. Ewelina Sornat jest dyplomowaną terapeutką holistyczną, certyfikowaną u Damiana Janusa w czystej metodzie Hellingera. Pracuje w podejściu neutralnym światopoglądowo, z szacunkiem dla twojego tempa i granic. To nie jest terapia szokowa, to delikatne, ale precyzyjne przywracanie równowagi.
Lęk, który odziedziczyłeś po przodkach, nie jest twoją winą. Nie wybrałeś go, nie zapracowałeś na niego, nie „przyciągnąłeś" swoich trudnych doświadczeń. To dziedzictwo, tak realne jak kolor twoich oczu.
Ale jest twoją odpowiedzialnością. Nie dlatego, że masz go „naprawić" siłą woli czy pozytywnym myśleniem. Dlatego, że możesz wybrać: dźwigać dalej, czy oddać to, co nie twoje.
Ustawienia systemowe – czy to w formie indywidualnych sesji na figurkach, czy kameralnych warsztatów grupowych – dają narzędzie, by ten wybór uczynić świadomym. By spojrzeć na system, z którego pochodzisz, zobaczyć, co w nim krzyczy, a co milczy i wreszcie powiedzieć: „Dziękuję. To było twoje. Ja idę swoją drogą."
Jeśli czujesz, że nosisz w sobie lęk, którego nie potrafisz racjonalnie wytłumaczyć – być może przyszła pora, by sprawdzić, czyj on naprawdę jest. Ewelina Sornat zaprasza na sesje stacjonarne w Warszawie i Wrocławiu. Więcej informacji znajdziesz na stronie ewelinasornat.com.
Twój spokój nie musi być życzeniem. Może być decyzją.
ADRES
„Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem”
Carl Gustav Jung
KONTAKT
pn. – pt. 10:00 – 20:00 sobota 10: 00 – 14:00
PRACUJĘ W GODZINACH: