Relacje są jednym z najważniejszych i zarazem najbardziej wymagających obszarów życia. To właśnie w nich najczęściej uczymy się odpowiedzialności za siebie, swoje wybory, swoje granice i prawdę, której nie zawsze potrafimy od razu wypowiedzieć.
W codzienności często stajemy przed pozornie prostymi pytaniami: czy zadbać o własny spokój, czy ochronić komfort drugiej osoby? Czy powiedzieć szczerze, co czujemy, ryzykując napięcie, czy przemilczeć coś po raz kolejny? Czy postawić granicę, czy znowu się dopasować?
Dla wielu osób nie są to łatwe decyzje. Zwłaszcza wtedy, gdy przez lata uczyły się, że mają być miłe, cierpliwe, wyrozumiałe i „nie robić problemu”. W takim schemacie potrzeby innych zaczynają wyglądać na ważniejsze niż własne.
Problem zaczyna się wtedy, gdy za pozorny spokój płacimy sobą: napięciem w ciele, bezsennością, zmęczeniem, stresem, utratą energii i coraz większym oddaleniem od tego, kim naprawdę jesteśmy.
Ważne: ustawienia systemowe są metodą rozwojową i nie zastępują psychoterapii, diagnozy lekarskiej ani leczenia. Jeżeli jesteś w kryzysie psychicznym, skorzystaj z pomocy lekarza, psychoterapeuty lub właściwego wsparcia kryzysowego.
Relacje pokazują nam więcej, niż myślimy
Z perspektywy systemowej relacje często działają jak lustro. Pokazują miejsca, w których nadal rezygnujemy z siebie, aby zdobyć akceptację. Odsłaniają lęk przed odrzuceniem, potrzebę zasłużenia na miłość i przekonanie, że musimy być „wystarczająco dobrzy”, aby ktoś został.
Dlatego relacje bywają tak ważnym nauczycielem. Nie pokazują wyłącznie tego, jacy są inni ludzie. Pokazują przede wszystkim, gdzie my sami jeszcze nie stoimy po swojej stronie.
„Zdrowa relacja nie wymaga rezygnacji z siebie. Ona zaprasza nas do większej prawdy.”Ewelina Sornat
Nie ma ludzi bez relacji
Czasem ktoś mówi: „Nie jestem teraz w relacji”. W ujęciu systemowym warto spojrzeć na to szerzej. Można nie być w związku partnerskim, ale nie można żyć poza relacjami.
Jesteśmy w relacji ze swoim ciałem — z tym, jak reagujemy na zmęczenie, chorobę, odpoczynek i własne potrzeby. Jesteśmy w relacji z pracą, pieniędzmi, rodzicami, historią rodzinną, wspomnieniami i marzeniami. Przede wszystkim jednak jesteśmy w relacji ze sobą.
To właśnie ta pierwsza, najbardziej podstawowa relacja często wpływa na jakość wszystkich pozostałych. Okres bez partnera nie musi być czasem „bez relacji”. Może być momentem, w którym najwyraźniej widać, jak naprawdę traktujemy samych siebie.
- Czy potrafię być wobec siebie życzliwa/y?
- Czy szanuję swoje granice, gdy nikt mnie do tego nie pilnuje?
- Czy umiem zostać ze sobą w ciszy, bez uciekania w nadmiar bodźców?
- Czy ufam sobie, gdy muszę podjąć decyzję, której inni nie rozumieją?
Jakość związku zaczyna się wcześniej
Jakość relacji partnerskiej rzadko powstaje dopiero w związku. Najczęściej jest konsekwencją relacji, które już istnieją w naszym życiu — z własnym ciałem, emocjami, rodziną, historią, pieniędzmi i samym sobą.
Osoba pozostająca w głębokim konflikcie ze sobą prędzej czy później wniesie ten konflikt do kontaktu z drugim człowiekiem. Z kolei człowiek, który uczy się budować spokojniejszą więź ze sobą, zwykle tworzy zdrowsze relacje również z innymi.
System nie pyta tylko o to, czy jesteś w związku. Pokazuje, jak funkcjonujesz w relacji: czy jesteś blisko siebie, czy potrafisz przyjmować i dawać, czy zostajesz w kontakcie, gdy pojawiają się trudności.
Czy szukamy miłości, czy ratunku?
Wiele osób mówi, że szuka miłości. Gdy jednak spojrzymy głębiej, często okazuje się, że za tym pragnieniem stoi coś więcej: potrzeba bezpieczeństwa, bycia ważnym, zauważonym, wybranym i uznanym za wystarczającego.
To naturalne potrzeby. Trudność pojawia się wtedy, gdy zaczynamy oczekiwać, że druga osoba wypełni nasze braki, ukoi dawne lęki albo nada nam poczucie wartości. Wtedy przestajemy szukać relacji. Zaczynamy szukać ratunku.
Osoba szukająca relacji jest ciekawa drugiego człowieka. Osoba szukająca ratunku często skupia się głównie na własnym braku i na nadziei, że ktoś ten brak wreszcie zapełni.
Dlatego tak często zakochujemy się nie tylko w człowieku, ale również w emocjach, które przy nim czujemy: w nadziei, obietnicy, poczuciu wyjątkowości i marzeniu, że od teraz wszystko będzie inne.
Relacja jako miejsce spotkania z prawdą
W ustawieniach systemowych często widać, że przyciągają nas osoby, przy których ujawniają się nasze dawne rany, niezaspokojone potrzeby i głębokie tęsknoty. Nie po to, aby ktoś nas naprawił. Raczej po to, abyśmy mogli zobaczyć, co w nas domaga się uwagi, uznania i uzdrowienia.
Relacja nie jest miejscem, w którym druga osoba ma oddać nam wszystko, czego kiedyś nie otrzymaliśmy. Relacja jest miejscem spotkania z prawdą o sobie: o swoich lękach, pragnieniach, tęsknotach i schematach, które nosimy od lat.
Czasem nie tęsknimy za konkretnym człowiekiem. Tęsknimy za uczuciami, których doświadczyliśmy przy tej osobie: za bezpieczeństwem, lekkością, byciem wybranym albo nadzieją, że wreszcie można odpocząć.
Bliskość nie zawsze oznacza relację
Można spędzić z kimś wiele lat, mieszkać razem, rozmawiać codziennie i znać szczegóły jego życia, a mimo to nigdy naprawdę tej osoby nie spotkać. Relacja nie powstaje dzięki samemu upływowi czasu. Powstaje dzięki obecności.
Prawdziwe spotkanie wymaga gotowości zobaczenia drugiego człowieka takim, jaki jest — nie takim, jakiego chcielibyśmy mieć przy sobie. Wiele osób cierpi nie z powodu braku ludzi wokół, lecz z powodu braku prawdziwego kontaktu.
Można czuć się bardziej samotnym obok kogoś niż wtedy, gdy jest się samemu. Samotność nie zawsze wynika z braku ludzi. Często wynika z braku autentycznego spotkania.
Prawdziwa bliskość zaczyna się od autentyczności
Z perspektywy systemowej wiele osób próbuje utrzymać bliskość za wszelką cenę: dopasowuje się, ukrywa ważną część siebie, milczy, unika konfliktu albo rezygnuje z własnej prawdy.
Wtedy relacja może nadal istnieć formalnie. Może być związek, małżeństwo, wspólny dom albo rodzina. Jednak stopniowo znika prawdziwe spotkanie, a bez niego bliskość staje się tylko obecnością obok siebie.
Prawdziwa relacja zaczyna się wtedy, gdy możemy być sobą i jednocześnie pozostać w kontakcie z drugim człowiekiem. To jedna z najrzadszych i najpiękniejszych form bliskości, bo zdrowa relacja nie wymaga rezygnacji z siebie. Przeciwnie — zaprasza nas do tego, abyśmy byli coraz bardziej sobą.
Relacje nie są tylko historią o drugim człowieku. Są także drogą do zobaczenia siebie: swoich granic, potrzeb, lęków, pragnień i miejsc, w których warto wrócić do własnej prawdy.
Facylitatorka, praktyk ustawień systemowych metodą Hellingera
— Ewelina Sornat